Ghostwriting niewidzialnym więzieniem
02/22/2016
‪W branży ghostwritingu istnieje zjawisko, o którym mówi siÄ™ póÅ‚gÅ‚osem: klienci, którzy chcÄ… książki, ale... nie chcÄ… odpowiedzialnoÅ›ci za jej treść.

To nie jest kwestia lenistwa. To kwestia wygody, czase braku Å›wiadomoÅ›ci wagi takich dziaÅ‚aÅ„. Kiedy ghostwriter pisze za kogoÅ›, klient autor dostaje produkt bez wysiÅ‚ku — ale też bez Å›wiadomoÅ›ci, jakÄ… wagÄ™ niesie każde zdanie.
Najciemniejsza strona tego ukÅ‚adu polega na tym, że ghostwriter staje siÄ™ nie tylko wykonawcÄ…, ale też tarczÄ…. To on ma przewidzieć reakcje czytelników. To on ma „wyczuć ryzyko”. To on ma wziąć na siebie konsekwencje, jeÅ›li książka wywoÅ‚a kontrowersje. Jak choćby sprawa w sÄ…dzie za pomówienie.
Autor świadomie lub nie, chce efektu, ale nie chce odpowiedzialności. Chce historii, ale nie chce jej unieść. W praktyce wygląda to tak:
- autor oczekuje, że ghostwriter „zrobi magiÄ™”,
- ale jednocześnie nie daje materiału,
- nie podejmuje decyzji,
- nie bierze udziału w procesie,
- a na koÅ„cu — ma pretensje o to, że książka „nie brzmi jak on”.
To nie jest wspóÅ‚praca. To jest delegowanie tożsamoÅ›ci. Ghostwriting nie może być niewidzialnym wiÄ™zieniem. StÄ…d najważniejsza rada dla autorów i ghostwriterów: nie wchodź do wody, jeÅ›li nie umiesz w niej pÅ‚ywać i na horyzoncie nie widać ratownika. Książka to wspólna odpowiedzialność, a jeÅ›li jedna strona próbuje jÄ… przerzucić na drugÄ… — to projekt zaczyna tonąć.
ghostwriter Jola Babij /Media Production JB w Londynie