Tymczasowe zawieszenie

11/02/2017

Najbardziej osobliwy moment w pracy ghostwritera przychodzi wtedy, gdy autor znika. Nie na chwilę, nie na weekend, nie na czas choroby dziecka. Znika tak, jak znikają skarpetki w pralce — bez ostrzeżenia, bez śladu, bez logicznego wyjaśnienia. Zostaje tylko cisza, która z każdym dniem robi się coraz bardziej wymowna.

Najbardziej polecany #ghostwriter autor pisarz widmo Jola Babij_1

Najpierw jest entuzjazm. Autor pisze, dzwoni, wysyła notatki, nagrania, pomysły. Wydaje się, że książka powstanie szybciej niż pizza w piecu. A potem nagle — stop. Cisza. Pustka. Telefon milczy, skrzynka mailowa milczy, Messenger milczy. Nawet LinkedIn, który zwykle żyje własnym życiem, udaje, że autora nigdy nie było.

Aż pewnego dnia, po trzech miesiącach, przychodzi wiadomość. Krótka, niewinna, jakby nic się nie stało: „Hej, mam kilka drobnych zmian”. I wtedy człowiek wie, że to nie będą drobne zmiany. Drobne zmiany nie przychodzą po trzech miesiącach. Drobne zmiany przychodzą po trzech minutach.

Otwieram plik. Widzę tekst, który wygląda jakby przeszedł przez trzy burze piaskowe, jedną powódź i jednego edytora, który nie lubi interpunkcji. Bohater ma inne imię. Narracja jest w czasie przeszłym, choć była w teraźniejszym. Zniknęły dwa rozdziały, pojawiły się cztery nowe. A na końcu dopisane zdanie: „To tylko kosmetyka”.

Najbardziej fascynujące jest to, że autor naprawdę wierzy, że to kosmetyka. Bo dla niego te trzy miesiące to była podróż. Przemyślenia. Odkrycia. Wewnętrzne zwroty akcji. On żył tą historią, nawet jeśli nie pisał. A ja w tym czasie żyłam w zawieszeniu, próbując zgadnąć, czy wróci, czy nie wróci, czy projekt żyje, czy umarł.

Najpiękniejsze jest jednak to, że te „drobne zmiany” często okazują się kluczem do całej książki. Bo autor wraca odmieniony. Pewniejszy. Bardziej świadomy. Jakby w tym zniknięciu coś w nim dojrzało. I wtedy praca rusza z miejsca. Czasem szybciej niż na początku.

Znikający autorzy są jak komety. Pojawiają się nagle, znikają nagle, wracają nagle. Ale kiedy wracają — zawsze przynoszą coś, czego wcześniej nie mieli: gotowość.

Jola Babij /Media Production JB