Szabla dziedzica Turczynowicza

01/03/2016 

Przebrał się za babę, przysposobił dzieci i posadził róże. Upoił kozaków i schował się w kupie gnoju. Czyny niezwykle sprytnego i utalentowanego konspiratora, organizatora Powstania Styczniowego w obrębie naszego regionu przeszły do historii. Ale dopiero niedawno usłyszeli o nim bełchatowianie.

jerzy_turczynowicz1**

Na jednym ze spotkań Polskiego Towarzystwa Historycznego – ktoś wspomniał nazwisko Józefa Turczynowicza i zapytał, czy w Bełchatowie wiadomo coś na temat tej postaci. Okazało się, że wówczas był on u nas zupełnie nie znany. Temat na tyle zainteresował Łukasza Politańskiego z Muzemu Regionalnego w Bełchatowie – że wraz z kolegą, postanowili zgłębić biografię tajemniczego Józefa.

- Z Mariuszem Sobolewskim, który  stał się później organizatorem I Zawodów Strzeleckich „O szablę Józefa Turczynowicza”, zaczęliśmy dociekać jaka byłą historia tego człowieka. Wiele informacji przekazał nam pan Tomasz Kaczmarek.

Józef Turczynowicz

Urodził się w podpiotrkowskim folwarku zwanym Weysowizną. Tak przynajmniej widnieje w jego akcie chrztu. Jednak do dziś pozostaje tajemnicą, gdzie to dokładnie było. W 1851 roku, a więc tuż po skończeniu gimnazjum, Józef zamieszkiwał w odziedziczonym kilkanaście lat wcześniej folwarku w Dobiecinie. Tenże majątek chłopak otrzymał jeszcze jako dziecko, w drodze zawiłego spadku. Ogólnie polityka prowadzona przez młodego dziedzica Dobiecina była spójna i polegała na sukcesywnym regulowaniu zaciąganych zobowiązań finansowych. Ponieważ tylko częściowo dobra dobiecińskie należały do niego -  skupował pozostałe części majątku i scalał wraz z przyległościami. Dzięki temu posunięciu oraz wcześniejszym decyzjom, koło 1855 roku stał się on właścicielem całości majątku Dobiecin.

P9a2

W tym samym roku, w którym jako dziedzic wprowadził się do majątku, Józef Turczynowicz podjął się opieki nad dwojgiem nieletnich braci ciotecznych - Kwirynem i Marcelim Miniszewskimi (dziedzicami majątku Buny Szlacheckie i dóbr Rzeki). Archiwa podają: „Zgodnie z przyjętymi zobowiązaniami miał on wypłacać nieletnim z założonego specjalnie dla nich fundusz, do czasu ukończenia pięciu klas gimnazjum, roczne kieszonkowe o łącznej wysokości 45 rubli (…)”. Pięć lat później, pod opiekę trafiło jeszcze jedno rodzeństwo.

Pod młotek

Jakiś czas po tym, w wyniku różnych okoliczności życiowych folwark poszedł pod młotek, a Turczynowicza ścigano za niewywiązywanie się z obowiązku płacenia. W trakcie sprawowania tychże obowiązków, sprzedał on bowiem na publicznej licytacji – „inwentarze żywe i martwe, meble, sprzęty domowe oraz gospodarskie własności jego pupilów stanowiące”. Po potrąceniu kosztów sprzedaży pozostało u tegoż Józefa w gotowiźnie 1200 srebrnych rubli i 54 kopiejki (których dla nieletnich nie zabezpieczył, ale owszem fundusz ten uronił).  O należność tę rozpoczęto przeciwko Turczynowiczowi prces.

- Zastanawia fakt takiego postępowania, Być może ta „wielka wyprzedaż”, która zbiegła się w terminie przygotowania powstania, służyć miała właśnie tej sprawie? Pewne jest to, że na przełomie 1873 i 1874 roku, będąc już w kraju, starał się wyjaśnić powstałe w wyniku jego nieobecności perturbacje. Wytykając stronie oskarżającej szereg błędów natury formalnej i próbę jego oszukania i oszkalowania – podał w swoim opracowaniu historii życia Turczynowicza, Łukasz Politański. Około 1863 roku nasz bohater dostał się do niewoli i osadzony został w cytadeli warszawskiej, gdzie przebywał do czasy zsyłki do miejscowości Omsk – miasta obwodowego Guberni Tobolskiej. Na Syberię wysłany został w listopadzie 1863 roku. W wyniku tego aresztowania, Józefowi odebrano opiekę nad nieletnim rodzeństwem Biskupskich. Równocześnie do piotrkowskich rejentów zaczęli przychodzić wierzyciele Turczynowicza, upominając się o zaległe należności. W związku z niewypełnianiem obowiązków względem nieletniego Józefa Biskupskiego – przed trybunałem kaliskim wytoczono opiekunowi sprawę.

W oborniku

W zachowanych w szczątkowej ilości materiałach i dokumentach przeczytać można, że niezwykle ciekawie przedstawia się udział Józefa Turczynowicza w Powstaniu Styczniowym. Uznaje się, że był on jednym z czołowych organizatorów Powstania Styczniowego w regionie piotrkowskim.

- Z jednej strony zachowane w szczątkowej ilości materiały rysują obraz solidnego organizatora potrafiącego zaskarbić sobie posłuch u współtowarzyszy. Z drugiej zaś, niezwykle sprytnego i utalentowanego konspiratora. Najprawdopodobniej w początkowym okresie powstania stworzył on lokalny oddział, z którym wykonywał w swoich rodzinnych stronach w pobliżu Bełchatowa i Dobiecina, zadania przerzutowe i wywiadowcze. Czyny tego 36-letniego powstańca jeszcze przez wiele lat wspominane były przez potomków osób jemu bliskich tj. Otockich, Bogusławskich, Trojanowskich, Wyżnikiewiczów i Pingotów – ustalił bełchatowski historyk.

Łukasz Politański podkreślił, że odtworzenie historii służby Józefa Turczynowicza – ze względu na całkowity niemal brak materiałów źródłowych – nie należało do zadań prostych. Jednak z tego, co udało się ustalić, była to postać odważna i pomysłowa.

- Taką ciekawą sytuacją z życia Turczynowicza, opisywaną w latach sześćdziesiątych przez prasę piotrkowską, była ta o jego słynnej ucieczce na furze gnoju. Podobno okrążony w swoim domu Turczynowicz uciekł sprzed nosa kozakom chowając się na wozie z obornikiem. Dzięki czemu uniknął aresztowania. I tu jeszcze taka ciekawostka. Najprawdopodobniej na furze wywiózł go pan Pingot z Kielchinowa. Czyli też taka bardzo ciekawa osoba. Informacji tej nie da się zweryfikować, czy w istocie historia miała miejsce. Natomiast jak prasa podaje, Józef Turczynowicz słynął z takich genialnych pomysłów, które kilka razy uratowały mu życie. Potrafił wyjść z różnych opresji – powiedział historyk.

Przebrany za babę

Ów dziedzic znany był ze swojej straszliwej nienawiści do wszystkiego co carskie i ze swojej szaleńczej niemal odwagi, która wywoływała zdumienie i szacunek nawet wśród kozactwa, buszującego w okolicy za powstańcami. Fakt, który najbardziej poruszył okolicę miał się wydarzyć u styku powstańczej wiosny z latem. Kiedy wojsko carskie weszło do dworu, nasz Józef Turczynowicz zdecydował się na iście szaleńczy gest. Otóż częstował pijanych kozaków trunkami przeróżnego rodzaju z piwniczek dobiecińskiego dworu… będąc przebranym za kobietę. Gości  poił do oporu, po czym nocą niepostrzeżenie wymknął się im na koniu. Niestety ta opowieść, również nie ma poparcia w żadnym materiale źródłowym, a jedynie krąży jako legenda.

- Tych interesujących historii związanych z życiem Józefa Turczynowicza jest sporo. Na zesłaniu też podobno świetnie sobie dawał radę, ponoć handlował winem, zajmował się wieloma rzeczami i dobrze sobie radził w rudnych sytuacjach  - dodał Łukasz Politański.

Różana aleja

Józef Turczynowicz zmarł w swojej posiadłości w grudniu 1908 roku. Miał 81 lat. Pochowany został na cmentarzu parafialnym w Bogdanowie w grobie, którego obelisk ufundowała Zofia Trojanowska z domu Wojciechowska (w imieniu rodziny przebywającej od 1900 roku na Kaukazie). Początkowo mogiła Turczynowicza usytuowana była za grobem rodzinnym Otockich. Później przeniesiono ją bliżej kaplicy cmentarnej.

- Obecnie opiekę nad piaskowcem sprawują parafianie w Bogdanowie ja i ksiądz proboszcz oaz wikariusze, którzy dbają o kultywowanie tej postaci – powiedział Łukasz Politański. Podobno w parku za zespołem dworsko-pałacowym w Dobiecinie, który dziś już jest mało widoczny, tenże dziedzic za czasów świetności swojego majątku – posadził wzdłuż alejek, przepiękne róże. PO jednej stronie same białe, a po przeciwnej czerwone.

- Jak się ta alejką szło, to wiła się taka patriotyczna wstęga biało-czerwona. Dziś już i po tym widoku nie ma śladu. Pozostała jedynie legenda o Turczynowiczu – dodał historyk. Archiwa podają, że majątek Dobiecin został później sprzedany państwu Otockim, właścicielom Korczewa. Ale opowieść o Józefie, który żył z fantazją – dzięki uporowi historyków zaczyna żyć na nowo. By czas nie zaćmił i w niepamięć obrócił…

**Na zdjęciu, w środku siedzi Józef Turczynowicz. Fotografię wykonano w Dobiecinie w 1904 roku i pochodzi ona ze zbiorów rodzinnych p. Ewy Charmuszko.

 

tekst Jola Babij /Media Production JB (archiwum*)

* media i firmy zainteresowane naszymi usługami (reportaże, wywiady, artykuły, teksty i zdjęcia) zapraszamy do kontaktu mediaproduction.jb@gmail.com