Droga do nikąd

16/12/2016

W świecie pisania istnieje pewien rodzaj ambicji, który potrafi zablokować cały proces: pragnienie stworzenia historii „dla wszystkich”. Autor chce, żeby książka była uniwersalna, ponadczasowa, szeroka w odbiorze. Brzmi pięknie — dopóki nie zacznie się praca nad tekstem. Wtedy okazuje się, że im bardziej autor próbuje trafić do wszystkich, tym szybciej traci kontakt z kimkolwiek.

szukam do napisania książki pisarz widmo ghostwriter Jola Babij 

Uniwersalność bywa pułapką. Zaczyna się niewinnie: od unikania szczegółów, które mogłyby „zawęzić przekaz”. Znika konkret, znika miejsce, znika czas, znika człowiek. Zostają zdania, które mogłyby dotyczyć kogokolwiek — i właśnie dlatego nie dotyczą nikogo. Tekst zaczyna przypominać prezentację motywacyjną, w której każde zdanie jest poprawne, ale żadne nie zostaje w pamięci.

Najbardziej charakterystyczne jest to, jak szybko znika temperatura historii. Autor usuwa detale, bo boi się, że czytelnik ich nie zrozumie. Tymczasem to właśnie detale tworzą emocje. To one nadają sens. To one sprawiają, że czytelnik widzi, słyszy, czuje. Bez nich książka staje się jak krajobraz bez punktów orientacyjnych — niby ładny, ale nie sposób go zapamiętać.

Uniwersalność nie powstaje z rozmycia. Powstaje z precyzji. Z prawdy, która jest tak konkretna, że zaczyna rezonować szerzej, niż autor mógłby przewidzieć. Najbardziej poruszające historie nie są „dla wszystkich”. Są dla jednego człowieka — tego, który je czyta. I to wystarczy.

Najciekawsze jest to, że kiedy autor w końcu pozwala sobie na szczegół, tekst natychmiast nabiera życia. Jedno zdanie z prawdziwym ciężarem potrafi zrobić więcej niż dziesięć stron ogólników. Bo czytelnik nie szuka uniwersalności. Szuka siebie. A siebie odnajduje tylko w tym, co prawdziwe.

Jola Babij /Media Production JB