Marzenie o skrócie, którego nie ma

 31/01/2016

W branży pisarskiej istnieje pewien fenomen, który powraca z zadziwiającą regularnością: pragnienie napisania „krótkiej książki na 300 stron”. To zdanie ma w sobie coś z paradoksu Zen. Jest jednocześnie ambitne i nierealne. Autor wypowiada je z pełną powagą, jakby mówił o czymś absolutnie oczywistym. A jednak w tym jednym zdaniu mieści się cała iluzja, z którą trzeba się zmierzyć.

Napiszę książkę ghostwriter Jola Babij

photo: Ono Kosuki

Książka nie jest krótkim projektem. Książka jest procesem, który wymaga czasu, skupienia i gotowości do wielokrotnego przechodzenia przez te same fragmenty. Nie da się jej „zrobić przy okazji”. Nie da się jej napisać między spotkaniami. Nie da się jej zmieścić w kalendarzu jak zadania do odhaczenia. A jednak wielu autorów próbuje. I wtedy zaczyna się zderzenie z rzeczywistością.

Widać to po pierwszych szkicach. Tekst zaczyna się dynamicznie, potem zwalnia, potem nagle przyspiesza, jakby autor próbował nadrobić dystans. W pewnym momencie pojawia się pytanie: „Ile to jeszcze potrwa?”. Odpowiedź jest zawsze ta sama: tyle, ile musi. Książka nie zna pośpiechu. Książka zna tylko konsekwencję.

Najbardziej wymowne są momenty, w których autor próbuje skrócić proces, dodając… więcej treści. Jakby ilość mogła zastąpić jakość. Jakby 300 stron było gwarancją wartości. A przecież książka może mieć sto stron i być pełniejsza niż tomiszcze, które powstało z poczucia obowiązku. Liczba stron nie jest miarą literatury. Jest miarą cierpliwości.

Najciekawsze jest to, że autorzy, którzy marzą o „krótkiej książce”, tak naprawdę marzą o szybkim efekcie. O momencie, w którym mogą trzymać w rękach gotowy egzemplarz. O poczuciu, że coś domknęli. Ale książka nie jest efektem. Książka jest drogą. I dopiero kiedy autor to zrozumie, tekst zaczyna nabierać kształtu.

Książka na 300 stron może być świetna. Może być też fatalna. Ale nigdy nie będzie „krótka”. Bo każda książka — niezależnie od objętości — wymaga tego samego: czasu, odwagi i gotowości, żeby przejść przez własną historię bez skrótów. 

ghostwriter Jola Babij /Media Production JB